Dlaczego w Polsce nie kupisz "masła orzechowego"? Prawne sekrety etykiet

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego na półkach polskich sklepów na próżno szukać produktów o nazwie „masło arachidowe” czy „masło z nerkowców”? 

Zamiast tego producenci kuszą nas „kremami orzechowymi”, „pastami” lub „pastami ze 100% orzechów”.

Choć w języku potocznym określenie „masło orzechowe” jest zakorzenione od lat, na etykiecie produktu w Polsce pojawić się nie może. Dlaczego prawo traktuje słowo „masło” tak rygorystycznie? Wyjaśniamy!

Unijna ochrona produktów mlecznych

Klucz do zagadki tkwi w przepisach Unii Europejskiej, a dokładnie w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1308/2013. Prawo to ma na celu ochronę konsumentów przed wprowadzeniem w błąd oraz ochronę rynku mleczarskiego.

Zgodnie z tymi przepisami terminy takie jak masło, ser, śmietana, jogurt czy mleko są zarezerwowane wyłącznie dla produktów pochodzenia zwierzęcego.

  • Masło musi być produktem z mleka.
  • Zawartość tłuszczu mlecznego w maśle musi wynosić od 80% do 90%.
  • Produkt roślinny (np. z orzechów) nie spełnia tych kryteriów.

Słynny wyrok Trybunału Sprawiedliwości

Sprawa stała się ostatecznie jasna w 2017 roku za sprawą głośnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE (sprawa C-422/16). Niemiecka firma TofuTown sprzedawała produkty roślinne pod nazwami takimi jak „masło tofu” czy „ser roślinny”.

Trybunał orzekł jednoznacznie: nazwy nabiałowe nie mogą być stosowane do opisania produktów czysto roślinnych, nawet jeśli na etykiecie dodano wyjaśnienie (np. „z nerkowców” czy „arachidowe”). Zdaniem sądu konsument mógłby poczuć się zdezorientowany.

Wyjątki od reguły

Co ciekawe, Unia Europejska przewidziała listę wyjątków – produktów, których nazwy są tradycyjnie zakorzenione w kulturze danego kraju.

  • W Wielkiej Brytanii i krajach anglojęzycznych legalnie funkcjonuje peanut butter.
  • W Niemczech dopuszczone jest Erdnussbutter.
  • We Francji z kolei używa się lait d'amande (mleko migdałowe).
  • W Polsce na liście znalazły się jedynie pojęcia takie jak „mleczko kokosowe” oraz „masło kakaowe”.

Masło orzechowe (ani z nerkowców, ani migdałowe) nie zostało zgłoszone jako tradycyjny polski wyjątek. W efekcie jego stosowanie nad Wisłą jest nielegalne.

Co to oznacza dla Ciebie jako klienta?

Kiedy widzisz w sklepie słoik z napisem „Krem z orzechów ziemnych” albo „Pasta z nerkowców 100%”, nie oznacza to, że produkt jest gorszej jakości. To dokładnie to samo, co potocznie nazywasz masłem orzechowym. Zmiana nazwy to po prostu efekt przestrzegania surowych przepisów.

Dla konsumenta to także zaleta: masz pewność, że słowo „masło” na etykiecie zawsze oznacza prawdziwy produkt maślany, a nie roślinny zamiennik.